Ryszard Kapuściński

Pisarz · Reporter · Poeta 1932–2007 Kim był? Od czego zacząć? Oś czasu

Spokania z Mistrzem

Autor:Elżbieta Lisowska
Źródło:Poznaj Świat

Był wnikliwym badaczem współczesności, największym polskim reporterem. Opisywał kraje biedne, które pojawiały się na czołówkach gazet tylko z okazji rewolucji, zamachu, przewrotu – Angolę, Kongo, Ghanę, Sudan, Dahomej, Etiopię. Jego również interesowały rewolucje. Ale do miejsc, w których się działy, wracał także, gdy już ucichły strzały.

Pierwszy spotkaliśmy się w marcu 1979 roku w Iranie. Była tam wówczas na stypendium. Przyjechałam za szacha, wyjechałam za Chomeiniego. Tuż po przyjeździe ajatollaha wyjechałam na krótko do Afganistanu, Pakistanu i Indii. Gdzie bym się wówczas nie pojawiła, tam wybuchały zamieszki, zamykano granice, ginęli przywódcy. Iran – rewolucja, Afganistan – przewrót, Pakistan – zabito Alego Bhutto, w Indiach spłonął pociąg podpalony przez zamachowców. Jednocześnie, jadąc przez kraje ogarnięte płomieniem walk, widziałam, że toczyło się tam normalne życie. To był temat naszej pierwszej rozmowy.

Mówiliśmy o dwóch rodzajach rzeczywistości – tej kreowanej przez media i tej, w której żyją ludzie. O ile pamiętam, Kapuściński powiedział, że w dziennikarską relację wpisana jest deformacja.
Odsłaniając jakiś wycinek rzeczywistości, poprzez sam fakt jego pokazania powiększamy go i nadajemy mu znaczenie. Z jednej strony to konieczne, bo trzeba dokonać selekcji, z drugiej szczegół nabiera cech obrazu całości. Odbiorca jest przekonany, że cały tamten świat tak wygląda. Media koncentrują się na tym co straszne. Kreują w ten sposób nieprawdziwy obraz całego kontynentu. Problem z opisywaniem świata polega na tym, że każde wydarzenie jest jednocześnie takie i inne.
Zwracał ogromną uwagę na szczegół. Niezwykła intuicja pozwalała mu z rozrzuconych i pozornie nic nieznaczących elementów wybrać to co właściwe. Te „drobiazgi”, choć same w sobie niczego nie wyjaśniały, nabierały znaczenia symbolu i układały się w obraz współczesnego świata. Jego książki lepiej opisują świat niż niejedna praca badawcza z polityki, socjologii, etnologii.

Atutami pisarstwa Kapuścińskiego są uczciwość i szczególna aura, która wynika z osobistego przeżycia jego oraz bohaterów reporterskiej relacji. Opisując losy uwikłanych w historię ludzi, zjeździł niemal cały świat.
Podróż była wpisana w jego życie tak jak wędrówka w życie nomada. Była stanem umysłu. Od pięćdziesięciu lat prawie stale był w drodze. Bo aby świat zrozumieć, trzeba go dotknąć, poczuć, zapamiętać zapach. Trzeba mieć potrzebę, by usiąść przed chatą afrykańskiego wieśniaka i spróbować porozmawiać, zapytać, jak on pojmuje świat, posłuchać, co go dręczy, a co raduje.

Te reporterskie podróże były związane z ryzykiem, niosły też wiele zwykłej fizycznej i psychicznej udręki. W jednym z wywiadów powiedział: W tropiku w ciągu dnia człowiek właściwie nie jest w stanie nic zrobić. Ani fizycznie, ani umysłowo. Pracuje się wyłącznie rano o świcie i wieczorem. Przez długie godziny największych upałów leży się nieruchomo jak jaszczurka, próbując przeżyć do popołudnia, do wieczora. I to jest trudne do wytrzymania, nawet dla kogoś takiego jak ja, kto lubi wracać do Afryki. Chorował na gruźlicę, bardzo ciężką odmianę malarii mózgowej i wiele innych chorób. Umierał, jak sam powiedział, nie raz.

Śmierć dopadła Ryszarda Kapuścińskiego nie na afrykańskich bezdrożach. Umarł po ciężkiej operacji na serce w warszawskim szpitalu. Chorował od lat. Śmierć pochwyciła go w pół drogi miedzy jednym wyjazdem a drugim. Między projektami książek, które planował napisać – o duchowości Indii, Ameryce Łacińskiej, o Pińsku i Triobriandach. Nowych książek Ryszarda Kapuścińskiego już nie będzie, pozostały te napisane, w których tak wspaniale przybliża nam świat.

źródło: kapuscinski.info