Ryszard Kapuściński

Pisarz · Reporter · Poeta 1932–2007 Kim był? Od czego zacząć? Oś czasu

Jesteś teraz na tym swoim kolejnym, cholernie długim wyjeździe

Autor:Artur Domosławski
Źródło:Gazeta Wyborcza

Pamiętam, jak kiedyś we Francji znany i wpływowy intelektualista silnie związany ze światem iberyjskim spytał, kiedy wreszcie wyjdzie ta książka Kapuścińskiego o Ameryce Łacińskiej. Cytuję: “Świat czeka na tę książkę”. Najlepsza recenzja, jaką można sobie wyobrazić!

Dla publiczności we Włoszech, Skandynawii, Niemczech, ale może najbardziej w świecie iberyjskim - Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej - jest kimś, kogo słucha się z nabożną uwagą, kto otworzy nieznane perspektywy, wyjaśni niezrozumiałe. Ale również wysłucha.

Miał niebywały dar słuchania innych - Innego, o którym pisał wielką literą - dar empatii, patrzenia na świat z perspektywy ludzi i światów, które opisywał, a które wydają się nam czasem niepojęte. Uważał, że charakter spotkania z Innym zadecyduje o kształcie przeszłego świata.

Nigdy nie pisał z perspektywy siodła zdobywcy, z gniazda na maszcie karaweli konkwistadorów. To właśnie cenili w Nim ludzie z Trzeciego Świata i także to tak bardzo odróżniało Go od niektórych reporterów Zachodu. “Kapu” - jak Go nazwali Jego uczniowie ze Szkoły Nowego Dziennikarstwa w Kolumbii - zawsze schodzi z konia, z pokładu na ląd.

Z naszej perspektywy owe inne regiony, kultury wyglądają czasem jak światy na opak. Kapuściński tłumaczy, że nie, że to nie tak. Że patrząc oczami inteligenta z Warszawy, Paryża, Nowego Jorku, nie zrozumie się biedaka z Kumasi, Teheranu, La Paz. Z tamtej perspektywy to właśnie nasze myślenie jest dziwne, opaczne, zamknięte. Dlatego nazwano Go (a może On sam tak opisał swoje aspiracje) tłumaczem kultur. “Kapu” chce naprawdę spotkać się z Innym, zrozumieć i przetłumaczyć jego świat, choćby najokropniejszy, na nasz język, nasze kategorie, nasze zdolności poznawcze.

Jeden z najbardziej zdumiewających pomysłów, o jakich słyszałem w związku z Kapuścińskim, to projekt zaproszenia Go do Kolumbii. Chciano Mu tam ufundować stypendium, ażeby spędził dłuższy czas w tym kraju, opisał toczącą się w nim wojnę domową i pomógł w ten sposób Kolumbijczykom zrozumieć siebie samych.

Wielu ludzi na świecie widzi w Nim kogoś obdarzonego nadzwyczajną pokorą, niezmordowaną chęcią zrozumienia i wewnętrzną wolnością. Kapuściński miał intelektualną pokorę, którą mylono czasem z Jego skromnym sposobem bycia. Zarazem miał odwagę prowokatora, który jednak tak kochał ludzi i świat, że formułował trudne czasem do zaakceptowania myśli w sposób nikogo nieraniący, niekonfrontacyjny. Nigdy nie prowadził krucjat. Każdy mógł się przy Nim czuć bezpiecznie.

W ostatnich latach miałem wrażenie, że był przerażony nie tyle kierunkiem, w którym zmierza świat, ile tym, w którą stronę pchają Go najpotężniejsi politycy i, niestety, także dziennikarze. W 2002 r. mówił w wywiadzie dla “Gazety”: “Ciszej z tymi werblami. Moja czteromiesięczna podróż, setki rozmów i spotkań, wrażenia i obserwacje prowadzą mnie do wniosku, że żyjemy na planecie bardzo pokojowej. Ludzie żyją normalnym życiem, mają codzienne troski, chcą, żeby dzieci chodziły do szkoły, chcą pracować, budować domy, mieć warunki do odpoczynku. Werble wojenne, które mają wywołać aurę strachu i zagrożenia, są bardzo słabo słyszalne dla wielu społeczności; często w ogóle do nich nie docierają. Werble słychać w wielkich mediach, ale mnóstwo ludzi ogląda lokalne telewizje, czyta lokalne gazety - a w nich nikt nie gra pobudki do walki. W czasie ostatnich podróży wielkie wrażenie zrobiło na mnie to, jak ludzie budują swoje światy; jak chcą uczestniczyć w doskonaleniu własnej egzystencji, a przez to naszej planety. Nikt nie myśli o wojnie. Rodzaj propagandy, który udzielił się wielkim mediom - to ciągłe mówienie o tym, kto kogo za chwilę zaatakuje - przesłania to, że na świecie dzieje się dużo ważnych rzeczy. Świat to nie tylko konflikt Ameryki z Irakiem. Tymczasem zmasowanie informacji na ten temat przesłania nam wielką dynamikę świata: to, że jest on twórczy, pełen energii, że się rozwija”.

Będzie nam brakowało tej Twojej mądrości, gdy jesteś teraz na tym swoim kolejnym, cholernie długim wyjeździe.

źródło: kapuscinski.info