Ryszard Kapuściński
Pisarz · Reporter · Poeta 1932–2007 Kim był? Od czego zacząć? Oś czasu

Podróże z Herodotem a dzisiejsze podróżowanie

Podróże z Herodotem to jedna z najbardziej osobistych książek Ryszarda Kapuścińskiego. Łączy autobiografię zawodową, esej o starożytnym historyku i refleksję o tym, czym jest podróż jako sposób poznawania świata. Towarzyszem reportera w pierwszych wyprawach jest “Dzieje” Herodota, książka sprzed dwóch i pół tysiąca lat, którą Kapuściński czyta równolegle do własnych doświadczeń w Indiach, Chinach, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Dzięki temu “Podróże z Herodotem” są nie tylko wspomnieniem, ale też namysłem nad tym, jak podróżować, żeby naprawdę coś zrozumieć. To czyni książkę zaskakująco aktualną w epoce masowej turystyki i nieograniczonego dostępu do obrazów świata.

Pierwsza lekcja dotyczy ciekawości. Herodot u Kapuścińskiego jest wzorem człowieka, który wyrusza w drogę, bo chce wiedzieć: jak żyją inni ludzie, w co wierzą, skąd biorą się ich obyczaje i konflikty. Ta ciekawość jest bezinteresowna, nienastawiona na szybki sąd. Współczesne podróżowanie często tej ciekawości nie potrzebuje, bo wszystko wydaje się już opisane, sfotografowane i ocenione, zanim ruszymy z domu. Kapuściński przypomina, że prawdziwe poznanie zaczyna się od pokory i pytania, a nie od gotowej opinii.

Druga lekcja to spotkanie z Innym. Dla Kapuścińskiego podróż jest przede wszystkim spotkaniem z drugim człowiekiem, który myśli, czuje i porządkuje świat inaczej niż my. To temat, który łączy “Podróże z Herodotem” z jego esejem Ten Inny. Podróżujący nie ma prawa redukować obcej kultury do egzotycznej dekoracji albo do potwierdzenia własnych uprzedzeń. Powinien raczej próbować zobaczyć świat oczami tych, których spotyka. W czasach, gdy podróże bywają konsumpcją widoków, ta nauka brzmi szczególnie mocno: spotkanie jest ważniejsze niż zaliczenie miejsca.

Trzecia lekcja dotyczy granic poznania. Kapuściński nie udaje wszechwiedzy. Pokazuje własne błędy, lęki, niezrozumienie, szok kulturowy pierwszej podróży, bezradność wobec języka i obyczaju. Herodot także bywał omylny, łatwowierny, zależny od relacji innych. A jednak obaj próbowali zrozumieć więcej, niż mogli zobaczyć. To ważne przypomnienie dla współczesnego podróżnika: poznanie zawsze jest cząstkowe, a uczciwość polega na przyznaniu, czego się nie wie. Kto wraca z podróży przekonany, że wszystko zrozumiał, prawdopodobnie zrozumiał najmniej.

Czwarta lekcja to różnica między turystą a reporterem, albo szerzej między turystą a podróżnikiem. Turysta zwykle konsumuje przygotowany dla niego świat: zaplanowaną trasę, bezpieczny widok, pamiątkę. Podróżnik w sensie, jaki nadaje mu Kapuściński, wchodzi głębiej, zatrzymuje się, rozmawia, ryzykuje niewygodę, daje sobie czas. Nie chodzi o pogardę dla turystyki, lecz o uświadomienie różnicy postaw. Można odwiedzić wiele krajów i niczego nie zobaczyć. Można też spędzić długi czas w jednym miejscu i zrozumieć świat. “Podróże z Herodotem” są pochwałą tej drugiej drogi.

Jest jeszcze piąty, dyskretny wątek: podróż jako sposób czytania historii. Kapuściński pokazuje, że teraźniejszość lepiej rozumie ten, kto zna przeszłość. Herodot pomaga reporterowi dostrzec, że konflikty, władza, strach, ciekawość i okrucieństwo powracają w dziejach w nowych kostiumach. Współczesny podróżnik, zalany bieżącymi wiadomościami, rzadko ma czas na taką perspektywę. Tymczasem to właśnie ona pozwala odróżnić sensację od trwałego mechanizmu i zobaczyć w obcym kraju nie tylko egzotykę, ale ciągłość ludzkiego doświadczenia.

Dlatego “Podróże z Herodotem” warto czytać dziś nie tylko jako wspomnienia reportera, ale jako swego rodzaju etykę podróżowania. W świecie tanich lotów, mediów społecznościowych i nieustannego dokumentowania własnej obecności książka Kapuścińskiego proponuje coś przeciwnego: zwolnić, patrzeć, słuchać, czytać, pytać i przyznawać się do niewiedzy. To podróżowanie, które zmienia podróżującego, a nie tylko zapełnia album zdjęć. I właśnie dlatego jego przesłanie nie traci na aktualności.

Zobacz też

źródło: kapuscinski.info