Ile języków znał Ryszard Kapuściński?
Ryszard Kapuściński pracował przez dekady w miejscach, gdzie nikt nie mówił po polsku. Języki obce nie były dla niego dodatkiem do warsztatu — były warunkiem pracy. Bez nich nie byłoby Cesarza, Imperium ani Hebanu.
W skrócie: Kapuściński biegle władał czterema językami — polskim, rosyjskim, angielskim i hiszpańskim — oraz znał podstawy suahili i orientował się w kilku innych. Poniżej rozwijamy, jak każdy z tych języków wiązał się z konkretnym etapem jego życia i konkretnymi książkami.
📖 Zobacz też: Biografia Kapuścińskiego · Ciekawostki o Kapuścińskim
Języki biegłe
Polski — język ojczysty i jedyny język pisania
Kapuściński urodził się w Pińsku, w polskiej rodzinie. Wszystkie swoje książki — bez wyjątku — pisał po polsku. Nawet po latach spędzonych za granicą język ojczysty pozostawał jego narzędziem myślenia i pisania. Twierdził, że tylko w polskim potrafi uchwycić dokładnie to, co chce powiedzieć.
Rosyjski — język imperium
Rosyjski Kapuściński opanował do poziomu bliskiego rodowitemu użytkownikowi. W jego pokoleniu i środowisku był to język niemal obowiązkowy. Biegłość w rosyjskim otworzyła mu drzwi do podróży po ZSRR, Kaukazie i Azji Środkowej. Bez rosyjskiego nie powstałoby Imperium — reportaż o rozpadzie Związku Radzieckiego, pisany z bezpośrednich rozmów z mieszkańcami kolejnych republik. Nie przez tłumacza, ale twarzą w twarz.
Rosyjski przydał mu się też podczas pobytu w Pińsku — mieście, które po wojnie znalazło się na terenie Białoruskiej SRR.
Angielski — język kontaktów międzynarodowych
Angielski był językiem pracy korespondenta PAP w kontaktach z innymi dziennikarzami, agencjami prasowymi i dyplomatami. Kapuściński posługiwał się nim swobodnie w mowie i piśmie. To w angielskim prowadził część wywiadów w Afryce, zwłaszcza z rozmówcami wykształconymi na brytyjskich uczelniach.
Hiszpański — język pięciu lat w Ameryce Łacińskiej
Od końca lat 60. do połowy lat 70. Kapuściński pracował jako stały korespondent PAP w Ameryce Łacińskiej — w Chile, Brazylii i Meksyku. Pięć lat codziennej pracy w języku hiszpańskim dało mu biegłość, która pozwalała prowadzić wywiady bez tłumacza. Owocem tych lat były Chrystus z karabinem na ramieniu i Wojna futbolowa.
Języki pomocnicze
Suahili — podstawy robocze
Podczas wieloletnich pobytów w Afryce Wschodniej Kapuściński nauczył się podstaw suahili — języka powszechnie używanego w Kenii, Tanzanii i Ugandzie. Nie mówił nim biegle, ale wystarczająco, by nawiązać kontakt bez pośrednika, zrozumieć nastrój rozmowy, ocenić czy tłumacz przekłada wiernie.
Inne języki kontekstowe
Kapuściński wielokrotnie podkreślał, że w terenie ważniejsze od znajomości słów bywa znajomość kulturowego kodu: gestów, milczeń, tego co się nie mówi. Podczas pracy w Iranie (Szachinszach) czy Etiopii (Cesarz) korzystał z tłumaczy, ale rozumiał kontekst polityczny i kulturowy samodzielnie.
Czytać Herodota w oryginale — marzenie o grece
W Podróżach z Herodotem Kapuściński opisuje, jak przez całe życie towarzyszyła mu klasyczna lektura — Dzieje Herodota w polskim przekładzie. Wielokrotnie żałował, że nie zna greki na tyle, by czytać pierwszego reportera świata w oryginale. Ten żal nie był pozą: dla Kapuścińskiego język oryginału był ostatnią, nieosiągalną warstwą zrozumienia tekstu — przypomnieniem, że nawet najlepszy tłumacz jest pośrednikiem.
To napięcie — między dostępem przez język a barierą języka — wraca w jego twórczości jak refren. Reporter, który zna cztery języki, wciąż natrafia na piąty, szósty, w którym mówi się rzeczy dla niego niedostępne.
Kapuściński tłumaczony — druga strona medalu
Paradoks: autor, który tak cenił dostęp do oryginału, sam stał się jednym z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Jego książki ukazały się w kilkudziesięciu językach. Cesarz doczekał się ponad trzydziestu przekładów — od angielskiego i niemieckiego po japoński i perski.
Kapuściński bywał świadom, że przekład zmienia tekst. Współpracował z tłumaczami, dyskutował o niuansach, wiedział, że jego rytmiczna, gęsta polszczyzna stawia opór. To doświadczenie — bycia jednocześnie czytelnikiem przekładów i autorem tłumaczonym — pogłębiało jego refleksję nad językiem jako granicą i mostem zarazem.
Języki a warsztat reportera
W Autoportrecie reportera Kapuściński pisał o obserwacji jako pierwszorzędnym narzędziu dziennikarza — ważniejszym niż rozmowa. Ale obserwacja bez języka jest ślepa: nie wiesz, o czym ludzie rozmawiają na ulicy, co krzyczą na wiecu, jakim słowem opisują władzę.
Wielojęzyczność dawała mu dostęp do rzeczywistości bez filtru tłumacza. To był jeden z powodów, dla których jego reportaże miały inną temperaturę niż relacje dziennikarzy pracujących wyłącznie przez pośredników.
W Podróżach z Herodotem — ostatniej dużej książce — Herodot jest dla Kapuścińskiego towarzyszem podróży właśnie dlatego, że sam był poliglotą i tłumaczem kultur. Granica języka to granica zrozumienia. Kapuściński starał się tę granicę przesuwać przez całe życie.
📖 Zobacz też: Ciekawostki o Kapuścińskim · Kapuściński a Pińsk · Autoportret reportera · Podróże z Herodotem
źródło: kapuscinski.info