Wstać i wyruszyć do Grecji

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Ryszard Kapuściński
źródło: Gazeta Wyborcza
data publikacji: 2007-01-28
——————————————————————–

Z rękopisów pisarza wybrała Bożena Dudko

Ryszard Kapuściński wielokrotnie próbował prowadzić dziennik. Nigdy mu się nie udało. Pozostały niezliczone próby, notatki, myśli na rozproszonych kartkach – zapis zmagań pisarza. Walki o czas, o siłę, o skupienie, o własną twórczość

24 maja 1994

SKUPIENIE:

w tym roku byłem już w: Szwecji, Czechach, Włoszech, Bułgarii, Szwajcarii, Rosji. Miałem także spotkania w Poznaniu, Krakowie, Lublinie.

Napisałem kilka tekstów rozproszonych.

Zacząłem pisać „Lapidarium III”.

Planowane wyjazdy do końca roku:

Hiszpania (San Sebastian, Madryt);

Kanada (Vancouver).

Pisanie „Hebanu”.

26 maja 1994

Mój rytm określany jest przez ruch słońca: jestem najbardziej sprawny rano – kiedy słońce wstaje, moja aktywność zanika o zmierzchu, kiedy słońce zachodzi.

***

REGULAMIN DNIA

7. – pobudka

łazienka

spacer

śniadanie

9-13 PISANIE

13-15 obiad

Poczta

drzemka

15-18 PISANIE

18-20 czytanie

20-22 muzyka, telefony, TV.

22 spać

***

Pułapka gatunku opowieści o dzieciństwie: NARCYZM.

***

IMPERIUM

Przykazania dla samego siebie:

– Pisz rzecz o b e z p o ś r e d n i m oglądzie. Z tego dopiero snuj refleksje.

– Rosja była, jest i będzie. Była, jest i będzie wielka – w dobrym i złym.

– Napisz taką książkę, by mogła ukazać się w liberalno-demokratycznym wydawnictwie rosyjskim.

– Ciągle relatywizować, pokazywać:

złożoność;

wielość (w dodatku wielość dychotomiczną).

20 stycznia 1996

Hania Giza pokazała mi na lichym, zniszczonym fotelu stertę taśm radiowych, teczek, papierów. – To, co zostaje – powiedziała.

To było, co zostało z Andrzeja Piotrowskiego, kolegi.

24 maja 1996

SKUPIENIE:

pola uprawiane

– Afryka,

– Rosja,

– media,

– reportaż,

– świat.

Pola do uprawy:

– Pacific rim,

– Pińsk,

– „Lapidarium III”.

***

Daty: z czasem stajemy się coraz bardziej świadomi czasu, właśnie – dat. Mam stosy notatek pozbawionych opisu daty i miejsc. Kiedy to było? Gdzie? A jednak kontekst czasu jest przecież taki ważny!

***

Nauczyć się:

1. zapisywanie pliku;

2. tworzenie katalogu;

3. poruszać się po plikach i katalogach;

4. posługiwać się programami: Explorer i Windows.

***

Nad biurkiem R.K.

Jest październik, Kazimierz 1971.

Pani Maria Kuncewiczowa chodzi po swoim pokoju, między sekretarzykiem z rozłożonym rękopisem a stołem zarzuconym górą papierów, i mówi głosem zaaferowanym, niecierpliwym, przyjaznym: „Tak się jakoś dzieje, że mam coraz więcej pracy, wciąż za mało czasu, trudno nadążyć, a przecież kiedyś, bywało, robiłam, co chciałam, z godzinami wolnymi od obowiązków i terminów, należącymi tylko do mnie… „.

(Helena Zaworska)

***

Mieć bardziej praco-merytoryczne podejście do dni, do życia.

Wybierać tylko to, co niezbędne, absolutnie konieczne, służące twórczości, jej wyłącznie.

Już nie mam czasu na przyjęcia, spotkania rocznicowe, wesela, wszelkie inne zbiorówki.

Tylko indywidualne rozmowy związane z książkami.

Najbliższe plany:

– „Podróże z Herodotem”

– „Lapidarium VI”

– Kraków

– Wiedeń

– Pińsk

– Ameryka Łacińska.

***

Długa przerwa w pisaniu powoduje zatrważające zubożenie języka, zesztywnienie formy, zjałowienie wyobraźni.

10 kwietnia 1998

Mój cel i uspokojenie w p i s a n i u. To jest granitowy fundament Twojego bycia dalej. To jest obszar, na którym możesz być spokojny, mieć pewność – czuć, że jesteś potrzebny.

7 lipca 1998

Rano: z wiekiem organizm staje się coraz bardziej podatny na aurę. Kiedy jest ponuro i zimno – czujemy się fatalnie, kiedy słonecznie i ciepło – jesteśmy sprawni i energiczni.

Młodość – to jakby oderwanie się od natury. Organizm jest bardziej samodzielny.

Jak w malarstwie trzeba mieć okresy – zmieniać style, tematy, techniki (zmieniać paletę, światło), np. Maurice Utrillo (1883-1955), okres ciemny pejzaży miejskich i biały.

25 październik 1998

Całe życie – to wychodzenie naprzeciw swojego losu.

10 maja 1999

Pisanie z zamiarem krytykowania czegoś jest przyjmowane przez młodych czytelników jako wzór do naśladowania.

14 maja 1999

Tryb mojego życia utrudnia mi robienie systematycznych wpisów do „Lapidarium” i w ogóle pisanie.

***

Im więcej masz do zrobienia – tym więcej zrobisz. I to, i tamto i jeszcze dziesiąte. Wtedy w takiej atmosferze napięcia, presji, ponagleń, terminów – wtedy dużo możesz dokonać.

W sytuacji pustki, ciszy, spokoju, martwoty – nie zrobisz nic.

***

…że jest przemęczony, osłabiony, wyczerpany, ze łatwo nim wszystko może zawładnąć, rozpanoszyć się, wyprzeć rzeczy ważne, naprawdę godne refleksji.

Muszę się przed tym bronić.

czwartek, 22 lipca 1999

Nic nie piszę.

W głowie czuję pustkę. Właściwie – inaczej. W głowie mam pełno dziesięciorzędnych spraw, nieważnych banałów. Każdą taką drobnostką, nie zasługującą na najmniejszą uwagę – jestem w stanie natychmiast przejąć się, myśleć o niej, poświęcać jej czas i emocje, jakby chodziło tu o najlepszy pomysł literacki.

***

To zastąpienie rzeczy ważnej przez jakieś głupstwo oznacza, że umysł mój pracuje z a m i a s t.

***

W pisaniu jest zawarte kwestionowanie tego, co zostało napisane (Eliot).

Pisanie jest p o l e m i k ą.

***

Próżno dbasz o piękno tego, co piszesz, o świeżość słów, o urodę zdań. Nie ma to żadnego znaczenia. Wyciągną ci twoje tezy polityczne, twoje poglądy, twoją ideologię.

Harpie ideologiczne czyhają na ciebie! Ideologie umarły, ale h a r p i e żyją!

****

Stać się podróżnikiem w głąb siebie!

22 maja 1999

Jakie są najtrudniejsze i najpiękniejsze zwycięstwa?

Nad samym sobą, nad własnymi słabościami.

***

HEBAN

Pisać tak, żeby było widać zmagania, porażki, sęki, zadry, wielkie chropowatości, żeby ta praca potykała się, przystawała, s z u k a ł a.

maj 2000

Mam 68 lat

1. mam prawo mieć mniej siły

2. mogę, ale nie muszę napisać jeszcze coś

3. Świat mnie ceni bardziej niż ja sam siebie, nie tylko za to, co piszę, ale za to, jaki jestem.

4. i nie muszę co trzy miesiące zdawać egzaminów

***

Pisanie – jako jedyne kryterium pożytecznie spędzonego czasu.

***

Wstaje zbyt późno: przed ósmą. Tracę w ten sposób najcenniejszy dla mnie czas: do południa.

Niedobre: radość z powodu czekających mnie spotkań: rozmów, kolacji, przyjęć. A przecież powinno być odwrotnie.

Radość wobec perspektywy spotkania moich złodziejów czasu?

B. źle!

15 sierpnia 2000

Człowiek ma zawsze kłopoty z wolnością. Nawet człowiek z wolnością od dawna obyty! Np. dyktatura mniejszości przemienia się w dyktaturę większości. TV-decydenci pytają producenta: Czy ten program przyciągnie publiczność?

Poniedziałek, 17 grudnia 2001

Nastrój dobry.

Po pierwsze – ograniczyć działania zewnętrzne.

Ale po drugie – przede wszystkim NIE HISTERYZOWAĆ z ich powodu. Tu źródłem nieszczęść są głównie moje słabe nerwy, nieokiełznana nadwrażliwość.

Jak zaczyna się wojna?

Przecież wojna mogłaby wybuchnąć w każdej chwili w stu różnych punktach planety, a jednak nie, panuje tu spokój.

Jak to objaśnić.

Rok 2001. Bilans pobieżny

PODRÓŻE 7

Meksyk, marzec 3-16

Getynga, marzec

USA (30.04-6.05)

Paryż, maj-czerwiec

Londyn, czerwiec

Gdynia, 18-21 października

Wrocław, listopad

WIZYTY Z ZAGRANICY 8

Gerard Rasch (tłumacz z Holandii)

Profitt z Londynu

Biserka Rajcić (tłumaczka z Belgradu)

Piers z Belgii

Södenberg ze Szwecji

Rumiz z Włoch

Weshler z USA

WSTĘPY-RECENZJE-BLURBS 7

Swietłana Aleksiejewicz

o Hannie Krall

Zbyszek Bauer

Wojtek Górecki

Leopold Unger (Intruz)

Paweł Smoleński

Martin Pollack (Po Galicji)

WYWIADY 52

(26 w kraju + tyleż w podróżach)

Radio – styczeń, 2

Górny TVP

Żakowski

Smolka

Olejnik

Jorge – Elle, kwiecień

Domosławski, marzec

Łuczewski, marzec

Ert-Ebert, kwiecień

Norwegia, kwiecień

„Independent”, maj

Adams – „Observer”

„Corriere della sera”, czerwiec

Masłoń, „Rzeczpospolita”

Brzozowski, sierpień

„Correra”, sierpień

Karkowski

„GW”, wrzesień

Bobiński

Burnetko – „Tygodnik Powszechny”

„Znak”

„Newsweek”

Ponad 300 spotkań indywidualnych

14 kwietnia 2002

Utknąłem. Stanąłem. Tymczasem muszę:

– pisać listy

– „Lapidarium V”

– rozmowy (wybór)

– książkę o Ameryce Łacińskiej

– książkę o Pińsku

– Indie, Egipt, Sudan, Nepal.

***

Najgorsze, że nie można powiedzieć ważnego. Nasycenie. Bezmiar. Przesyt.

***

Nie można wejść na wyżyny sztuki plując na innych, uprawiając środowiskowy pornografizm, wyzywając itp.

***

Czas zmarnowany pisarsko:

St. Anthony Oxford,

Temple University Filadelfia,

DAAD Berlin.

W sumie: 2 lata.

***

Tomasz Mann w „Dziennikach” (1936) ciągle skarży się na nadmiar zajęć ubocznych. Ale to maszyna – systematyczność i dyscyplina. Koncentracja na swoim dziele.

19 maja 2002

Pisać tylko to, co jest specyficznie moje, a więc tekst.

***

Koniecznie staraj się zrobić COKOLWIEK!

Przeczytaj kilka stron.

Odpisz na 1-2 listy.

Zrób wpis do następnego „Lapidarium”.

***

Przełamać ograniczającą zasadę wyboru:

czy dałbym nagrodę X (który jej nie dostał), czy raczej Y (który ją dostał)?

Nie dałbym nagrody żadnemu z nich!

***

Świat polityki – unikać go: jest brzydki, jakąś nieprzyjemną odpychającą brzydotą.

***

Ktoś słaby w pobliżu nas sprawia, że słabniemy, ktoś silny – że czujemy się silni.

***

Ciągle to sprawdzać: czy jego myśl jest niesiona, wypełniona nie-twórczymi tematami (sprawami) czy pracuje inspirowana od w e w n ą t r z, stymulowana własnymi źródłami i energiami.

Nie rozpraszać się na rzeczy nie-twórcze.

***

Mój błąd w pisaniu „Lapidariów”: powinienem wychodzić od konkretu i nieśmiało posuwać się do uogólnień, syntezy. Tymczasem zbyt bombastycznie i przez to powierzchownie formułuję tezy – syntezy uogólniające nie dając podkładu, materiału, uzasadnienia.

***

Dzień bez pisania odbieram jako dzień zmarnowany.

***

Mówią mi, że robienie książki składającej się z zapisków, notatek, kartek z dziennika itd. jest ryzykowne.

Niedziela, 22 grudnia 2002

Radość! Radość!

Żadnych wykładów, wywiadów, żadnych publicznych spotkań i przyjęć!

Niedziela przedświąteczna, handlowa, ale sklepy puste, ulice puste. Gdzie są tłumy, jakie dziś zalewają Paryż, Londyn, Mediolan?

W księgarni na Wiejskiej spotkałem I.R. – chce, żebym przyszedł na spotkanie ze studentami jego uczelni.

Po wyjściu, na ulicy spotkałem prof. J.K. Proponuje, żebym przyszedł na spotkanie ze studentami jej seminarium – co nauki społeczne mogą zrobić dla współczesnego świata? Spotkałem też wydawcę albumów R. – prosi o napisanie wstępu do jakiegoś albumu.

Kogo spotkam, to ma coś do mnie. Bronić się, bronić do upadłego, bo inaczej nic nie napiszę!

Z tomu wierszy R.K. „Prawa natury”

Właściwie co miałem zrobić powiedzieć – nie

powiedziałem – tak

I wtedy zaczęło się całe to staczanie w dół w dół

Co tu dużo mówić

Czwartek, 16 stycznia 2003

Mam zapisane w kalendarzyku „pracownia. Ale co tego dnia dokładnie robiłem? czytałem – walczyłem z gromadzącymi się stosami korespondencji i listów.

Dzień bez żadnych ważnych działań ni myśli.

Środa, 22 stycznia 2003

Źle wygląda moja organizacja dnia. Jest już 11 a – mimo że wstałem o szóstej rano – nie zrobiłem kroku na drodze do Herodota. Ciągle coś czytałem innego (a to Dąbrowską, a to Kleinera, a to Didion – bo tyle jest ciekawych rzeczy do poznania!), a na drodze do Herodota nie robię żadnego postępu.

Niedobrze. Muszę się zdecydowanie bardziej zdyscyplinować! Wstać i od razu wyruszyć do Grecji! Nie dopuszczać do siebie innych problemów i tematów. Koncentrować się!

Odmówiłem wywiadu dla „Przeglądu”. Zgoda – po napisaniu książki.

Z Dorotą pisanie listów – 7.

***

Lekcja z lektury Andrzejewskiego:

Na starość nie pogrążać się w tematyce starości. Nie jęczeć, nie zrzędzić, nie rozdzierać szat. Trzeba żyć zgodnie z dynamiką świata. A jest nią przecież dziś: szpan, super.

1 lutego 2003

Mogę przeczytać tekstu naukowego 30-50 stron dziennie. Daje to około tysiąca stron miesięcznie, tj. 30-40 książek.

Niedziela, 20 lutego 2005

Od 21 bezsenna okropność. Złość na siebie: ci biedni w wózkach przecież cierpią stokrotnie bardziej!

(W swoim obrazie świata więcej mówić o dolegliwościach świata, utrapieniach, bólach, torturach codzienności).

22 lutego 2005

10. siłownia (pierwszy raz po tylu miesiącach).

12. spacer po Śródmieściu.

Później lektury:

do Innego,

do tłumaczy.

Telefony (4).

Wraca chęć do czytania, do przyjmowania świata zewnętrznego, do patrzenia, itd.

Nad biurkiem R.K.

L.N. Tołstoj mówił, że niewiele mu już pozostało z życia, a powiedzieć i zrobić chciałby jeszcze bardzo dużo. Spieszy się i pracuje bez przerwy…

Aleksy Suworin, „Dziennik”

*Dziękujemy pani Alicji Kapuścińskiej za udostępnienie materiałów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*