„Turystyka nie ma sensu” recenzja książki „Podróże z Herodotem”

Autor: Maja Mozga-Górecka
źródło: Przekrój 2004 numer 41
data publikacji: 2004-09-30
——————————————————————–

Od pierwszych wypraw Kapuścińskiemu towarzyszyły Herodotowe Dzieje. Stąd pomysł Podróży z Herodotem.

Relacje z własnych wojaży w najnowszej książce Kapuściński komentuje historiami zaczerpniętymi od starego mistrza, czemu książka zawdzięcza swoją wielką barwność i rozmach.

Niektóre fragmenty Dziejów Herodota (V w. p.n.e.) rażą okrucieństwem, zawiłością intryg, bezsensem popełnianych morderstw. A Kapuściński przygląda się temu po reportersku, liczy litry krwi, pyta ze skrupulatnością księgowego: Czy wbijano ich na pal po kolei? 3000 ludzi, jednego po drugim, żeby każdy dobrze przyjrzał się śmierci, czy może był cały las pali?

Książka zaczyna się jednak ujmującą młodzieńczą beztroską. W 1956 roku Kapuściński ląduje w Indiach, nie wiedząc o tym kraju nic. Nie licząc tomu Herodota, który dostał na drogę. Podróże..opisują reporterski fach i dlatego obcość pojawia się tu w najmniej oczywistych momentach. W pigułce oddaje ją scena z koncertu Armstronga w Sudanie: Grał na trąbce, śmiał się swoim zaraźliwym śmiechem. Ale publiczność milczała. Byłem wstrząśnięty. Słyszałem, że koncerty Armstronga wywołują ekstazę. Nic z tego nie było na stadionie w Chartumie.

Turystyka nie ma sensu, zdaje się mówić Kapuściński. Mozolny demontaż kolejnych pokładów obcości w kolejnych krajach to praca na całe życie. Poznanie świata wymaga na wstępie uświadomienia sobie własnych ograniczeń. Kapuściński przekłada na współczesny język myśl starożytnych Greków, przywołuje klasyczne obrazy pychy, która oślepia i odejmuje jasność sądu, po czym nieodwołalnie skazuje pyszałka na klęskę.

Kapuściński również w dużym stopniu utożsamia się z greckim historykiem. Podobieństwa podsuwa czytelnikowi od początku – choćby fakt, że obaj są kresowiakami. Zadaje jednak drażniące pytania. Autor Dziejów ich nie zadawał. Dla niego, w spadku po Homerze, zbrodnia była koniecznym elementem porządku. Tu zaczyna się przestrzeń dzieląca obu mistrzów reportażu, a wątek obcości zyskuje nowy wymiar. No i wtedy nie ma sensu dalej się opierać. Bezwarunkowo i kategorycznie trzeba czytać Dzieje.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*