„Tłumacz człowieka” recenzja książki „Heban”

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Michał Nawrocki
źródło: „Tygodniku Powszechny – nr 37/1999
——————————————————————–

„Heban” to jedna z najważniejszych książek, jakie ukazały się u nas w ubiegłym roku. I zapewne znalazłaby się wśród siedmiu ogłoszonych w minionym tygodniu finalistów tegorocznej edycji ” Nike”, gdyby autor nie zasiadał w jury tej nagrody.

W ” Lapidarium III” Ryszard Kapuściński pisał: ” Samotność reportera, który jeździ po świecie do dalekich krajów: pisze o tych, którzy go nigdy nie czytają, dla tych, których mało interesują jego bohaterowie. Jest kimś pomiędzy, zawieszonym między kulturami ich tłumacz. Jego pytanie i problem: na ile można przeniknąć i poznać inną kulturę, skoro tworzą ją wewnętrzne, utajone kody, których nam, przybyszom z innego świata, nie uda się rozszyfrować i zrozumieć”.

Mówiąc najprościej, ” Heban” to zbiór reportaży o Afryce. Po wygłoszeniu takiego sądu zaczynają się przecież problemy. Bo oto na pierwszej stronie autor pisze następująco: ” Nie jest to (…) książka o Afryce, lecz o kilku ludziach stamtąd, o spotkaniach z nimi, o czasie wspólnie spędzonym. Ten kontynent jest zbyt duży, aby go opisać. (…) Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy – Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje”.

Zaskakujące wyznanie. Jak zrozumieć tę wypowiedź? Książka o Afryce, która nie jest książką o Afryce? Prowokacja? Nie sądzę. Kokieteria? Chyba nie. A zatem – może ” Heban” to książka nie tylko o Afryce. Może to ksiązka o czymś więcej. To dość istotne zastrzeżenie i wrócę do niego…Nie zmienia ono jednak faktu, że Afryka jest tematem zawartych w ” Hebanie” reportaży i warto o niej kilka słów powiedzieć. Zatem – jaka jest właściwie Afryka Kapuścińskiego?

Przede wszystkim Afryka to ogrom. To kosmos ( często chciałoby się rzec: chaos). To bezmiar: bezkres, w którym zostaje wrzucony podróżnik – reporter; bezkres, w który zostaje wrzucony, często zagubiony podróżnik – człowiek. Zestawienie człowieka i kontynentu, dramatyczne napięcia na linii jednostka – uniwersum, stanowi pierwszą wielka opozycję budującą rzeczywistość ” Hebanu”: ogrom kontynentu, jego makrokosmos – chaos naprzeciw ludzkiego kosmosu – chaosu w skali mikro. ” Problem Afryki – pisze Kapuściński – to sprzeczność między człowiekiem a środowiskiem. Między ogromem przestrzeni afrykańskiej ( ponad trzydzieści milionów kilometrów kwadratowych!) a bezbronnym, bosonogim , ubogim człowiekiem – jej mieszkańcem. W którą stronę obrócić się – wszędzie pustkowie, bezludzie, bezkres”.

Dwukrotnie użyłem określenia ” podróżnik”. To ważne słowo. ” Cała Afryka jest w ruchu, w drodze, w pogubieniu. Jedni uciekają przed wojną, drudzy przed suszą, inni przed głodem. Uciekają, błądzą, gubią się”. ” Heban” to również podróż, a technika swoistej „opowieści drogi” jest tu niezwykle silnie obecna…Podróż ta, mimo że na pozór jednorodna – trwa przecież lat kilkadziesiąt. Tyle że jej spójność mierzy się innym czasem i w innym się ona dokonuje wymiarze.

„Heban” to próba opisu i zrozumienia Afryki – jej złożoności i nieokreśloności…Warunków atmosferycznych. Przyrody. Ludzi: ich mentalności, wiary, nadziei i lęków. ” Afryka to tysiące sytuacji. Najróżniejszych, odmiennych, najbardziej sobie przeciwnych. Ktoś powie: – Tam jest wojna. I będzie miał rację. Ktoś inny: – Tam jest spokojnie. I też będzie miał rację. Bo wszystko zależy od tego – gdzie i kiedy”. I taki jest ” Heban”.

To kalejdoskop wydarzeń, scen, przeżyć, to świat dynamiczny, świat ciągłego działania, świat, który nigdy nie pozostaje w bezruchu. Sporo w reportażach Kapuścińskiego informacji dotyczących zarówno całego kontynentu, jak i poszczególnych krajów, plemion, wreszcie – ludzi. Wiele tu o procesach i przemianach dekolonizacyjnych. Dużo obrazków rodzajowych – niektóre bawią, inne budzą wzruszenie, jeszcze inne przerażają. Wszystko to są próby ukazania i zrozumienia tamtej obyczajowości, kultury, mentalności, duchowości. Próby opisu widzenia tamtego świata oczyma jego czarnoskórych mieszkańców i oczyma intruza – Białego. I wreszcie – last but not least – to konstatacja własnej bezradności wobec ogromu, odmienności i złożoności tamtego świata. Właśnie: świata. Bo Afryka to inny, odmienny świat. I owa odmienność stanowi drugi wielki problem ” Hebanu”. Inny jest tamten świat, inny jest tamten człowiek. Wszystko jest inne.

KAMERA

Jak napisany jest ” Heban”? Gama form podawczych jest bardzo szeroka: od opisu ( niezwykle zdynamizowanego, impresyjnego) przez dialog, pamiętnik, po wykład i wiele innych. Jednak najlepiej chyba opisać afrykańskie teksty Kapuścińskiego porównując je do obrazów filmowych…Często bowiem odnosi się wrażenie, że czytelnik to szczególny operator jakiejś metafizycznej kamery, towarzyszącej narratorowi – reporterowi. Albo ktoś, kto idzie tuż z ramieniem operatora. Dużo w ” Hebanie” ujęć panoramicznych, statycznych, spokojnych: ujęć z daleka, z perspektywy. Wiele jednak migawkowych, niezwykle dynamicznych sytuacji: wiele półzbliżeń i zbliżeń. Bardzo dużo ujęć ” z ręki”, a ujęcia te często kręcone są w marszu, czasem w biegu, w zamieszaniu i tumulcie, nierzadko z „paki” przedpotopowej ciężarówki przemierzającej sawannę. Dużo szczegółów, ale wszystko w ciągłym ruchu; dlatego całość rozmazuje się, tworząc obraz niezwykle impresyjny. Dalej: wielkie wyczulenie na doznania zmysłowe. Na wzrok, węch i słuch. I raczej w tych reportażach dominuje plama koloru, raczej barwa niż precyzja i ornamentyka. Raczej kreska niż barokowe zawijasy. Raczej moment niż epoka. Bardzo mocno zaznacza się – może dzięki właśnie takim zabiegom – w książce Kapuścińskiego wrażenie ” tu i teraz”. Afryka ” hebanu” istnieje bardzo „tu” i bardzo ” teraz”. Obok tego zaś znajduje się miejsce na refleksję głęboką i przemyślaną. I zwyczajnie mądrą. Być może właśnie dlatego ” tu i teraz” Afryki staje się ” tu i teraz” uniwersalnym. A ” Heban” okazuje się opowieścią o człowieku.

CIERPIENIE I BÓL

Nie wydaje mi się, żeby wartość ” Hebanu” sprowadzała się jedynie do tego, iż jest tu zestaw – znakomicie skądinąd napisanych – reportaży: że jest to kolejna, sprawne zmontowana, egzotyczna opowieść podróżnicza, zaś jej największe zalety to umiejętność przedstawienia kolorytu lokalnego i ” zagadek Czarnego Lądu”. ” Heban” to raczej przyczynek do opisu kondycji ludzkiej: próba powiedzenia o człowieku czegoś nowego ( albo odnowienia prawd znanych, lecz dziwnie niechętnie przypominanych).

Jest w ” Hebanie” opis malarii, choroby straszliwej i rokrocznie dziesiątkującej Afrykę. Tym razem jednak doświadcza jej reporter – ten, kto nas przez tę Afrykę prowadzi. Z punktu widzenia reportażu – to dobrze. Reporter powinien pisać o tym, czego sam doświadczył. Istnieje jednak inny, ważniejszy aspekt tej sprawy. Cierpienie to pewna forma otwarcia na rzeczywistość: szczególny sposób jej doświadczenia. ” Atak malarii jest nie tylko bólem, ale jak każdy ból – jest też przeżyciem mistycznym. Wchodzimy w świat, o którym jeszcze przed chwilą nic nie wiedzieliśmy, tymczasem on okazał się istnieć obok nas, aż w końcu zawładnął nami, staliśmy się jego częścią”.

Jako forma cierpienia, malaria zatem staje się szczególnym, nazwijmy to, epistemologicznym modyfikatorem: specyficznym filtrem, przez który rzeczywistość zostaje doświadczona, rozpoznana i opisana. Jednocześnie cierpienie i ból – których w świecie ” Hebanu” wiele – sprawiają, że doznający ich podmiot zostaje wyeksponowany na planie pierwszym. Rzeczywistość nie istnieje ” bezstronnie”, ” obiektywnie”, „reportażowo”, wreszcie – ponieważ t właśnie podmiot stanowi ośrodek konstytucji sensu doświadczanego i opisywanego świata. Innymi słowy, w sensie szerszym, takim epistemologicznym modyfikatorem jest człowiek. Reportaże Kapuścińskiego natomiast, to opowieść o człowieku, to refleksja nad kondycją ludzką. A może raczej – zespół pytań o człowieka. Pytań każdego rodzaju: od tych najprostszych, na przykład o drogę ( często w znaczeniu jak najbardziej dosłownym), po najtrudniejsze, o porządek świata, o sens istnienia.

” – Croyez – sous en Dieu, monsieur? ( Czy wierzy pan w Boga?) Zawsze czekałem na to pytanie, bo wiedziałem, że padnie, bo mi je zadawano tyle już razy. I wiedziałem, że ten, kto mi to pytane stawia, będzie się w takim momencie uważnie we mnie wpatrywać, śledzić każde drgnienie mojej twarzy. Zdawałem sobie sprawę z powagi tej chwili, z sensu, jaki w sobie niesie.(…) I kiedy mówiłem: – Oui, j’en crois ( Tak wierzę) – widziałem po jego twarzy, jaką to przynosi mu ulgę, jak rozładowuje w nim towarzyszące tej scenie napięcie i trwogę, jak to go ze mną brata, pozwala przełamać bariery koloru skóry, statusu i wieku.

Na ogół nie musiał być to żaden konkretny Bóg. Taki, którego można by nazwać, a jego wygląd i cechy jakoś opisać. Chodziło raczej o co innego, o niezłomną wiarę w istnienie Istoty Najwyższej, tej, która stwarza i panuje, a także przepaja człowieka substancją duchową, wynoszącą go ponad świat bezrozumnych zwierząt i rzeczy martwych”.

Jest więc ” Heban” nie tylko zbiorem świetnie napisanych reportaży. To również dzieło literackie wysokiej próby, wielkie pytanie o człowieka: pytanie o ” coś więcej”. Topos ” opowieści podróżnika” jest podstawą ( pretekstem?) dla pytanie szerszego: pytania o to, czym jest człowiek.

Sięgnijmy jeszcze raz do ” Lapidarium III” : ” Z jakiej to książki? Że o podróżnikach do Afryki wymaga się ascezy. Reporter zagraniczny jest tłumaczem kultur”.

Kapuściński w ” Hebanie” pokazuje, że reporter prawdziwie wysokiej klasy jest również – ” tłumaczem człowieka”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*