Ryszard Kapuściński – „Ten Inny” , ulubione fragmenty.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

źródło: http://kali.salon24.pl/153642,ryszard-kapuscinski-ten-inny

Ten_Inny

(Autor m.in. pisze o filozofii Emmanuela Levinasa:)

Zatrzymaj się – zda się mówić do spieszącego w rozpędzonym tłumie człowieka. Zatrzymaj się. Oto obok ciebie jest inny człowiek. Spotkaj się z nim. Spotkanie takie jest największym przeżyciem. Najważniejszym doświadczeniem. Poprzez tę twarz przekazuje ci siebie, więcej – przybliża cię do Boga. (…) Filozofia Levinasa wyodrębnia jednostkę, indywidualizuje ją, wskazuje, że oprócz mnie jest jeszcze ktoś Inny, z którym – jeśli nie zdobędę się na wysiłek uwagi i nie okażę pragnienia spotkania – będziemy mijać się obojętni, zimni, nieczuli, bez wyrazu i duszy. (…) Akceptujemy Innego, choć jest różny, i że właśnie różność, inność jest bogactwem i wartością, jest dobrem. (…)

(o dialogu:)
Świadomość tego, że rozmawiając z Innym, obcuję z kimś, kto w tym samym momencie widzi świat odmiennie niż ja i inaczej go rozumie, jest ważna w tworzeniu atmosfery pozytywnego dialogu.

Problemem w kontaktach My – Oni, Drudzy, Inni jest to, że wszystkie cywilizacje mają skłonność do narcyzmu, a im silniejsza cywilizacja, tym owa skłonność będzie wyraźniej występować. Tendencja ta popycha cywilizacje do konfliktu z innymi, wyzwala w nich arogancję i żądzę dominacji. Jest z tym zawsze związana pogarda wobec Innych. (…) Narcyzm ten był i jest maskowany wszelkiego typu retoryką – najczęściej narodu wybranego, lub powołanego do misji zbawienia, lub obu tych frazesów łącznie. (…)

(o światopoglądzie mojego Innego:)
Pierwsze, co zwraca uwagę, to wrażliwość mojego Innego na kolor, kolor skóry. (…) Drugim składnikiem światopoglądu mojego Innego będzie nacjonalizm. (…) Groźną cechą nacjonalizmu jest to, że jego nieodłącznym składnikiem jest nienawiść do Innego. Doza tej nienawiści może być różna, ale jej obecność jest pewna. Trzecią wreszcie komponentą światopoglądu mojego innego jest – religia. Religijność będzie tu występować na dwóch niejako poziomach – na poziomie bliżej nieokreślonej, niezwerbalizowanej wiary w istnienie i obecność transcendencji, Siły Sprawczej, Istoty Najwyższej, Boga (częste pytanie = „Mr. Kapuczynski, do you believe in God?” – a to, co odpowiem, będzie miało ogromny wpływ na wszystko, co nastąpi potem), oraz na poziomie religii jako instytucji i jako siły społecznej, a nawet politycznej.  (…)

Ciekawe, że wszędzie – i to niezależnie od rodzaju religii – gdzie następuje ożywienie gorliwości religijnej, ożywienie to ma charakter wsteczny, konserwatywny, fundamentalistyczny. (…)

Mój Inny to człowiek bardzo emocjonalny. To dlatego świat, w którym żyje, jest beczką prochu toczącą się niebezpiecznie w kierunku ognia.(…)

(o filozofii dialogu:)
Ja mogę zaistnieć jako byt określony t y l k o  w  s t o s u n k u  d o – w stosunku do Innego, kiedy pojawi się na horyzoncie, nadając mi sens i ustalając moją rolę. (…) Refleksja nad Innym pobudza Józefa Tischnera do rozważań nad naturą i treścią spotkania między Ja i Innym. (…) Co jednak jest główną treścią spotkania? Jest nią dialog.  (…) Celem tego dialogu ma być wzajemne zrozumienie, celem zaś tego zrozumienia – wzajemne zbliżenie, a to rozumienie i zbliżenie osiąga się na drodze poznania. (Potrzebna jest) w o l a  poznania, chęć, owo zwrócenie się ku Innemu, wyjście mu naprzeciw, nawiązanie z nim rozmowy. Jednakże w praktyce życia okazuje się to niezmiernie trudne. Doświadczenie ludzkie dowodzi, że w pierwszym momencie, w pierwszym odruchu człowiek reaguje na Innego z rezerwą, powściągliwie, nieufnie czy wręcz niechętnie, a nawet wrogo.(…)

A w naszych czasach? Arogancja jednych wobec kultury i religii innych? A archipelagi wszelkich gett i obozów rozciągnięte na naszej planecie? Wszelkie mury i zapory, rowy i zasieki?(…)

(„globalna wioska”)
Jakże trudnym wyzwaniem stały się postępy komunikacyjne ostatnich dziesięcioleci. Z jednej strony one na pewno nas przybliżają do siebie, ale czy na pewno z b l i ż a j ą? (…) Hinduskie słowo upaniszada oznaczało: siedzieć blisko, być blisko. Ja przekazywało się Innemu nie tylko w słowie, ale również swoją bliskością, bezpośredniością, byciem razem. Tego doświadczenia, tego przeżycia nic nie jest w stanie zastąpić.

Paradoksalność tej sytuacji idzie dalej. Z jednej strony rośnie globalizacja mediów, ale z drugiej – zwiększa się jej płycizna, niezborność, chaos. Im więcej człowiek ma kontaktu z mediami, tym bardziej skarży się na zagubienie i samotność. (…)

Określenie McLuhana („globalna wioska”), powtarzane dziś bez zastanowienia, okazało się jedną z największych pomyłek współczesnej kultury. Bo istota wioski polega na tym, że jej mieszkańcy znają się blisko, obcują ze sobą, dzielą wspólny los. Tymczasem niczego takiego nie można powiedzieć o społeczeństwie naszej planety, które raczej przypomina anonimowy tłum na jednym z wielkich lotnisk, tłum pędzących w pośpiechu, wzajemnie obojętnych i nieznających się ludzi.

(spotkania z Innym)
Trzy możliwości stały zawsze przed człowiekiem, ilekroć spotkał się z Innym: mógł wybrać wojnę, mógł odgrodzić się murem, mógł nawiązać dialog.(…) W mitach wielu plemion i ludów zawarte jest przekonanie, że ludźmi jesteśmy tylko my – członkowie naszego klanu, naszej społeczności, a Inni, wszyscy Inni, są podludźmi albo w ogóle ludźmi nie są. (…)

Będziemy ciągle spotykać nowego Innego(…), winniśmy szukać z nim dialogu i porozumienia. Doświadczenie przebywania latami wśród dalekich Innych uczy mnie, że tylko życzliwość do drugiej istoty jest tą postawą, która może poruszyć w niej strunę człowieczeństwa.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*