Ryszard Kapuściński o książce „Notes”

„Całe swoje pisanie zacząłem od wierszy. Jeszcze w szkole zadebiutowałem w „Odrze” i w „W oczach młodych”, dodatku do PAX-owskiego „Dziś i jutro”. Miałem 16 lat. Pisałem niedobre wiersze. Nigdy nie poświęcałem się poezji. Nie umiałem się w tej formie wypowiedzieć, dlatego przestałem pisać wiersze i zająłem się reportażem. Po latach, w okresie stanu wojennego, zaczęły mi chodzić po głowie, bez żadnego bliższego uzasadnienia, jakieś takie poetyzowania. To był czas, który w moim wypadku, był zupełnym wytrąceniem z dotychczasowej drogi reporterskiej. Po ogłoszeniu stanu wojennego nasze pismo, czyli „Kultura”, zostało zamknięte, myśmy stracili pracę. PAP proponował mi, żebym wyjechał za granicę, ale ja odmówiłem. Powiedziałem, że skoro moi koledzy są internowani to ja w ogóle z Polski nie wyjadę.

I wobec tego przerwałem pisanie reportażu na parę lat. Wtedy właśnie zrodziły się te wiersze i zrodził się pomysł „Lapidarium”. To są produkty sytuacji, w której się znalazłem na początku lat 80. Wiersze wydałem w tomie „Notes”. Był chyba rok 1986 chyba rok. Mam jeszcze wiersze, które muszę zebrać i wydać w drugim tomiku. Od czasu do czas, okazjonalnie, pisze jakąś poezję. Wiersze są wspaniałą szkołą dyscypliny języka, literackiego obrazowania i walki o piękno języka, o jego klarowność, czystość i plastyczność. Słowem walki o język. Poeci to strażnicy, którzy przechowują siłę, piękno i oryginalność języka. Prozaicy tak się tym nie martwią, bo prozaik musi mieć historię – to mu wystarczy, żeby coś zgrabnie napisać. Natomiast poeta walczy z językiem, morduje się. Cały jego wysiłek polega na tym, żeby ten język zdyscyplinować, żeby z tego języka wyciągnąć, ile można, jego bogactwa, jego różnorodności. Zawsze staram się śledzić poezję i jeżeli piszę, nawet wiersze, to zawsze bardzo uważnie czytam, bo lektura poezji jest dla mnie wielką szkołą, także niepoetyckiego, pisania”.

Ryszard Kapuściński

Wiersze zgromadzone w tym tomiku ukazywały się wcześniej w prasie:

• 1986 Radar nr 51/52 s.7,10 Dlaczego świat przeleciał obok mnie …
Ekolog.
Nasi umarli.
Poeta Arnold Słucki na Nowym Świecie.

• 1986 Kierunki nr 51 s.11 Już wyglądam ciebie.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*