Recenzja „Z Afryki”

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Wojciech Tuszko
źródło: Fotokurier” 6 – 2001r.
data publikacji: 2001-01-01

Znajomy fotograf przeglądając ten album westchnął: „Tak, właściwie Kapuściński mógłby nie pisać. Wystarczy, że fotografuje…”. Znając poziom i uznanie, z jakim spotyka się proza Ryszarda Kapuścińskiego, komplement ten ustawia jego fotografię bardzo wysoko.

Kapuściński fotografuje od wielu lat, ma za sobą kilka wystaw. Podkreśla, że reportaż fotograficzny nie jest uzupełnieniem reportażu literackiego. Pisze: „…nie umiem być w tej samej chwili reporterem i fotoreporterem. Są to dla mnie czynności zupełnie rozdzielne, jedna wyklucza drugą… Kiedy jako reporter zbieram materiał do korespondencji i rozmawiam z szefem klanu, interesują mnie jego poglądy, opinie, wrażenia, myśli. Kiedy przychodzę do niego jako fotoreporter, obchodzi mnie zupełnie co innego – kształt jego głowy, rysy jego twarzy, wyraz oczu, wypukłość warg”. Kapuściński zwraca również uwagę, że w Afryce fotografowanie może być trudne ze względu na przesądy i poglądy religijne ludzi. Muzułmanie nie tylko nie chcą być fotografowani, unikają pokazywania swoich twarzy (przede wszystkim kobiety). Wielu Afrykanów uważa, że fotografowanie odbiera im duszę, że jest rzucaniem czarów. Dlatego Kapuściński woli nawiązywać kontakt ze swymi „modelami”, uzyskać ich zgodę na fotografowanie. Toteż część zdjęć w albumie ma charakter dość statyczny, są nawet portrety. Natomiast dzieci lubią się fotografować, a Kapuściński bardzo lubi je fotografować. Do tych zdjęć ma stosunek bardzo osobisty – ” to są moje dzieci”.

Oczywiście pomocą w fotografowaniu była doskonała znajomość Afryki. Kapuściński wie nie tylko, co jest ciekawe i interesujące (to widać od razu),lecz również ,co jest charakterystyczne, co ma głęboki wyraz i znaczenie. Dlatego nawet portrety są nie tylko portretami określonej osoby, lecz stanowią również charakterystykę społeczności. Również zdjęcia podchwycone, zrobione znienacka, typowo reportażowe, są czymś więcej niż ilustracją jednej sytuacji, działania jednej chwili. Są również charakterystyką szerszego problemu. A to jest rezultatem doskonałej znajomości Afryki i wielkiej kultury osobistej autora.

Na podkreślenie zasługuje bardzo staranne i estetyczne wydanie albumu – spokojny, rzeczowy układ zdjęć i tekstu.

Bardzo ciekawym pomysłem jest zamieszczenie obok niektórych zdjęć kilkuklatkowego odcinka filmu zawierającego to zdjęcie.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*