Recenzja „Z Afryki”

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Jarosław Mikołajewski
źródło: Gazeta Wyborcza, Duży Format
data publikacji: 2002-06-26
Polecamy – „Z Afryki”, album zdjęć Ryszarda Kapuścińskiego na I Rzymskim Biennale Fotografii

Te zdjęcia powstawały przez wiele lat, podczas licznych podróży Ryszarda Kapuścińskiego po Afryce, gdzie pracował jako korespondent PAP i reporter. Zrobił ich kilka tysięcy (wiele z nich zaginęło lub zostało zarekwirowanych), ale z tych, które ocalały, ułożył – z pomocą Izabeli Wojciechowskiej i Macieja Buszewicza – album. Otrzymaliśmy galerię afrykańskich twarzy: uśmiechniętych, nieufnych, wrogich, zaskoczonych.

„Wszystko zaczęło się dawno, jeszcze w dzieciństwie, od smutnego dla mnie odkrycia, że nie mam żadnych zdolności do rysunku – pisze Ryszard Kapuściński we wstępie do albumu „Z Afryki”, który właśnie robi furorę we Włoszech. – Myślałem: tyle niezwykłych rzeczy dzieje się wokół mnie, a ja nie umiem ich zatrzymać, utrwalić. Widziałem las, zboża, kwiaty, ale przede wszystkim twarze rodziców, rówieśników, sąsiadów – gdybym umiał je narysować, marzyłem, i w ten sposób zachować, uwiecznić! Było to w czasie wojny (…) Świat przechodził i zapadał się gdzieś za niewidzialnym horyzontem, zostawiając w mojej pamięci tylko ulotne ślady, które szybko zacierały się i ginęły. Nie myślałem wtedy, że moje problemy rozwiąże kiedyś fotografia”.

W ciągu dwóch tygodni sprzedano we Włoszech cztery tysiące egzemplarzy – dotychczas taki sukces był zastrzeżony dla Umberta Eco. Album przygotowało znane wydawnictwo Bruno Mondadori na inaugurację międzynarodowego festiwalu „FotoGrafia”, który odbywał się w Rzymie od 21 maja do 22 czerwca. 40 fotografów z całego świata wystawiało prace w najważniejszych rzymskich obiektach: od starożytnych Term Dioklecjana po dworzec Termini. Temat był tylko jeden, za to rozległy: świat.

„Precz z fikcją, patynowaną fotografią i zdjęciami reklamowymi. Głos należy do reportażu – pisze Arianna Di Genova w „l’Espresso”. – Setki zdjęć pokazują historie prawdziwe, rejestrują kronikę wypadków, zbierają ślady powszedniego życia, opowiadają o cierpieniach, o nędzy i wojnach”.

Każdy z 40 fotografów zaproszonych na I Rzymskie Biennale Fotografii (impreza się udała, wejdzie już na stałe do kalendarza włoskich wydarzeń kulturalnych) miał swoją wystawę. 35 zdjęć z Afryki Ryszarda Kapuścińskiego pokazano w prestiżowym Domu Literatury (Casa della letteratura) w Palazzo dell’orologio Bramantego. Tam również, w obecności autora, 25 maja odbyła się prezentacja albumu „Dall’Africa”, który można traktować jako dopełnienie jego „Hebanu” (przełożonego już na ponad 20 języków). Album zawiera 105 fotografii (kolorowych i czarno-białych). „To nie pocztówki – Francesco M. Cataluccio pisze w przedmowie do włoskiego wydania albumu o stosunku Kapuścińskiego do fotografowanych ludzi – to świadectwo miłości i szacunku”.

Izabela Wojciechowska zapowiada, że pod koniec lata wystawa (większa niż rzymska) afrykańskich zdjęć Kapuścińskiego zostanie pokazana w Madrycie, a jesienią – w warszawskiej Zachęcie. Album ma już dwie zagraniczne edycje: hiszpańską (2001) i włoską (2002).

Jarosław Mikołajewski

Źródło: Gazeta Wyborcza, Duży Format z 26.06.2002

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*