„Moje lektury” recenzja „Lapidarium IV”

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Edward Kula
źródło: „Warsztaty Polonistyczne”, nr 2 (37) 2001
data publikacji: 2001-02-01
——————————————————————–

Ryszarda Kapuścińskiego czytam od początku jego pisarskiej kariery, łącznie z ostatnio ukazującym się cyklem Lapidariów. Ostatnie Lapidarium IV ukazało się w 2000 roku. Czym są Lapidaria? Według Słownika wyrazów obcych (PWN 1970) „lapidarium” to „miejsce, w którym są zgromadzone okazy kamieni naturalnych lub kamienne fragmenty rzeźb, zabytkowych budowli, pomników itp.”, zaś „lapidarny”, wg Słownika przypomnień Kopalińskiego – to „zwięzły, treściwy, oszczędny w słowach, lakoniczny”. I jedna i druga definicja przystaje jak ulał do Lapidariów Kapuścińskiego.

Lapidarium IV, bo nim chciałbym się teraz zająć, jest właśnie takim zbiorem „kamieni” – krótszych lub dłuższych tekstów, będących czymś w rodzaju zapisu refleksji po przeczytanej książce, po obejrzeniu programu telewizyjnego lub – po prostu – jest notatką, maleńkim opowiadankiem zanotowanym pod wpływem doznanych wrażeń. Tych „kamieni” i „kamyków” zebrało się na 130 stronach druku około 250. Jedne z owych fragmentów-zapisów są obszerniejsze, inne obejmują zaledwie jedno lub dwa zdania. Np. zapis na s. 130-131 dotyczy demonów. Autor pisze, że żyją one wśród nas i że niekiedy przemieniają się w diabłów; wkradają się w nas podstępnie i dopiero nasz niecny postępek uświadamia nam jego obecność („coś mnie zaćmiło” – mówimy wówczas, albo: „nagle straciłem rozum”, „chyba oszalałem”, „nie mogłem sam siebie poznać” itp.). Komentarz Kapuścińskiego: „Potwierdza się tu owa bezradność człowieka wobec jakiejś niepojętej siły, która go nagle opętała”. Na tej samej stronie z kolei przeczytamy następującą maksymę, oddzieloną od fragmentu o demonach i diabłach przerwą: „Świat żywi tych co mają broń”. I koniec. Każdy z tych zapisków zmusza do zadumy.

Kompozycyjnie „fragmenty” tylko na pozór robią wrażenie zbioru przypadkowo złożonego, książka bowiem podzielona na kilka części (bez tytułów), tematycznie spójnych: np. choćby ten rozdział o „mediach” (s. 87-103), składający się z 37 „fragmentów”. Oto niektóre z nich: „Media przez swoje zmasowanie danych, powierzchowność i gorączkowe tempo przekazu, powodują u odbiorcy chaos poznawczy i głód interpretacji”; „Co jest trudnością dla człowieka, który chce dziś poznać z lektur świat, zdobyć o nim wiedzę, zrozumieć go? – Nadmiar. Morze książek, czasopism, taśm, stron internetu, a wszystko pełne teorii, nazw, danych. Nadmiar”. I jeszcze refleksja na temat kryzysu literatury pięknej, którego źródła szuka autor w utracie wrażliwości na tekst literacki. Współczesny czytelnik – czytamy – szuka w literaturze pięknej podręcznika psychologii, socjologii, politologii lub przewodnika turystycznego, informatora („Na próżno, autorze, trudzisz się nad opisem lasu, rzeki, wschodu słońca, deszczu i wiatru, czytelnik pominie te fragmenty, nie zwróci na nie uwagi”). Teraz na świecie jest modny literat bogaty. Żyjemy w czasach bogactwa tekstów drukowanych, a wszystkie one łudzą, mylą, dezorientują. Jesteśmy jak załoga statku, któremu burza potrzaskała urządzenia nawigacyjne i oto krąży po morzu, nie wiedząc, w którą stronę popłynąć.

W książce Kapuścińskiego znajdziemy wiele cytatów z innych autorów. Oto niektóre z nich, przepisane przez autora: „Pisanie? Pisanie to pękanie kręgosłupa pod ciężarem głazu” (T. Peiper); „Rzeczywistość trzeba zniekształcić trzeba zniekształcić, trochę ją wypaczyć, aby odkryła przed nami nowe wymiary przestrzeni i czasu” (Danilo Kis o eseju).

Kapuściński, przecież nie historyk literatury i nie literaturoznawca, wypowiada sporo mądrych słów na temat dzieł poświęconych biografii sławnych pisarzy. Pisanie o nich nie powinno się skupiać na tym np. z kim byli w restauracji i co jedli, ale na ich dziełach, warsztacie, języku, poglądach. O biografii Antoaine’a de Saint-Exupery’ego, napisanej przez Stacy Schiffa czytamy: „Prawie sześćset stron drobnego druku (…). Ale ta sama słabość, która razi u tylu biografistów: skupiają się bardziej na przebiegu życia, zwłaszcza prywatnego, niż na samym dziele”.

Kapuściński wypowiada się na tematy różne, w tym między innymi o postmodernizmie oznaczającym „rzeczywistość, w której nie mają żadnych hierarchii, wszelkie postawy, szkoły, opinie są jednakowo prawomocne, każda rzecz jest dozwolona, wszystko jest względne, coś może być, ale i nie być itd.”.

W tym obszarze problemów pojawia się u Kapuścińskiego pytanie: „Co po życiu?”, a za nim kolejne: „Jak to będzie na Sądzie Ostatecznym: czy będzie tam jakiś wydzielony plac, na którym zgromadzą się wszyscy w kolejce do Boga, aby usłyszeć wyrok? Czy ci żywi też będą czekać w kolejce? Kto im da jeść? Co będzie decydowało o miejscu w kolejce? Czy będzie to rasa, płeć? Jak długo trzeba będzie czekać: lata, wiek, tygodnie? W ciągu 200 tys. Lat zmarło miliardy ludzi, a więc problem powstanie…”

I jeszcze z refleksji natury politycznej: Zachód podbija świat od XV wieku. „Dzisiaj globalizacja jest tylko inną formą tego podboju (…). Ci, którzy bronią się przed Unią, niech to sobie wezmą do serca. Podbić podbiją nas i nikt na to już nie poradzi”.

Obecność w konkretnym czasie autor sygnalizuje poprzez wyimki z własnego dziennika: „26 sierpnia 97. Gorący, upalny dzień. Bez chmury na niebie, bez wiatru, bez polotu. Wypisałem telefony, na które musze odpowiedzieć: czterdzieści (…)”; „W sobotę wieczorem (02. 08. 97) program w TV „Discovery” o badaniach mózgu przestępców i szerzej – ludzi agresywnych. W jednej trzeciej przypadków winne są cechy genetyczne, w pozostałych przypadkach środowisko, wychowanie (…)”.

Jak zakwalifikować IV Lapidarium pod względem genologicznym? Sprawa nie jest prosta. W części przypomina ono zapiski czynione „na gorąco” w „dzienniku”, w części jest zbiorem fragmentów, esejów, będących jakby kanwą dla większej całości. Trafnie to ujął Grzegorz Kalinowski, gdy napisał, że książka Kapuścińskiego to zbiór fragmentów, za pomocą których autor dokonuje opisów, ale też są to tworzywa – ziarna, z których „wyrasta bujny i niezwykły ogród’.

Cykl Lapidariów Kapuścińskiego mógłby znaleźć się w wyborze lektur szkolnych (w klasie maturalnej?). Mógłby uczyć młodzież zwięzłego i bogatego w treści – filozoficzne, polityczne, etyczne – pisania. Lapidaria są doskonałym przykładem refleksyjnego myślenia i wnikliwego obserwowania świata. (…)

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*