„Heban” – prawda o marzeniach i ich spełnieniu, recenzja

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
Autor: Sławomir Lepak
data publikacji: 2001-01-01
——————————————————————–

” Nie jest to książka o Afryce, lecz o kilku ludziach stamtąd, o spotkaniach z nimi, czasie wspólnie spędzonym. Ten kontynent jest zbyt duży, aby go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy – Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje. Tak o Afryce oraz o swojej ostatniej książce ( o „Hebanie”) mówi Ryszard Kapuściński.

Po lekturze książki w pełni zgadzam się z Kapuścińskim. Podróżując po Afryce, opisuje on nam życie tamtejszych ludzi. Często też, pojawia się motyw niepodległości. Przebywając w wielu afrykańskich krajach, miał „przyjemność” przebywania w centrum narastającego konfliktu. Gdziekolwiek Kapuściński nie był , zawsze wspomina o ludziach tam mieszkających. Autor często dziwi się warunkom, w których ci ludzie mieszkają. Bardzo często duża rodzina mieszka w jednym pokoju, z którego starają się rano jak najszybciej wyjść, ponieważ jest strasznie duszno. Ludzie , którzy chcą wynająć mieszkanie (bo na kupno ich nie stać), nie pytają się właściciela o cenę, warunki wynajmu, lecz ich pierwszym i podstawowym pytaniem jest „ale czy jest tu przewiew ? „. Zupełnie przeciwnie jest w mieszkaniach ludzi wpływowych i zamożnych. Kapuściński miał okazję przebywać w takich budynkach, więc mógł je sobie porównać. Zaskakiwała go kolosalna różnica. W wielkich, chłodnych domach ludzi zamożnych mieszka kilka osób, gdy biedacy duszą się w swoich małych pokoikach. Często też ludzi nie stać na wynajęcie mieszkania. Budują sobie wtedy przysłowiowy „dach nad głową”. Jest to zawsze w najgorszym miejscu miasta, ponieważ tylko tam władze miasta pozwoliły budować „takim” ludziom. Na bagnach, grzęzawiskach, pustyni, ktoś stawia pierwszy szałas. Na nim wzorują się inni i tym sposobem powstaje ulica. Wcześniej jednak ci ludzie muszą zebrać materiał na „dom” . Ale skąd ? Z pewnością nie kupią oni materiałów budowlanych, bo ich na to nie stać . Przynoszą więc kawałki blach, desek, tektury i wszystko razem zbijają, zlepiają. Wykładają podłogę tej budowli trawą, liśćmi bananowymi czy słomą ryżową. To wszystko dla tych ludzi to ich własny, zbudowanymi swoimi rękoma dom. Niestety, zajdą się tacy ludzie, którzy potrafią te domy zburzyć w jednej chwili. Świadkiem takiego zajścia był Kapuściński w Lagos. Na miejscu slamsów miasto postanowiło zbudować coś innego. Policjanci wyrzucili mieszkańców z ich domów. Odbyło się to wśród zamieszania, płaczu i krzyku. Na ich domy najechały buldożery, zostawiając za sobą pustą ziemię. Tych ludzi nigdy nie będzie stać na lepsze domy, ponieważ ich praca (jeżeli ja mają) przynosi im bardzo małe dochody.

Niewielu ludzi może się pochwalić stałą pracą. Kapuściński będąc ze swoim przyjacielem Goduinem w pewnej wiosce, widział ludzi, którzy mają stałe zajęcie .Niestety, jednak i oni nie zawsze mają co robić. Kapuściński spotkał tam krawców, którzy pochylając się nad swoimi maszynami, większość część dnia rozmawiają. Stałą pracę mają szewcy i fryzjerzy. Wielu ludzi jest właścicielami warsztatów samochodowych lub punktów sprzedaży paliw. Niestety , takich miejsc jest bardzo dużo, więc przynoszą one małe zyski. Dziwne może się dla nasz wydawać to, że rower dla człowieka z tych rejonów jest narzędziem pracy. Człowieka takiego spotkał Kapuściński również w wiosce Goduina. Simon ( bo tak mu było na imię) przewoził swym rowerem towary ludziom na bazary. Goduin wyjaśnił Kapuścińskiemu, że Simon dla tych ludzi jest człowiekiem zamożnym, ponieważ ma coś , czego inni nie mają. Kobiety natomiast zajmują się ubijaniem manioku lub pieczeniem bananów. Formą zarobkowania dla kobiet jest głownie handel. Sprzedają one suszone ryby, soczyste papaje, czy też mydło własnej roboty.

W poszukiwaniu pracy ludzie przemierzają wiele kilometrów, niosąc swój dobytek na plecach. Przykładem tego jest Zamzibar, do którego ludzie przybywali z każdego rejonu Afryki. Znajdowali tam pracę przy zbiorach goździków i kokosów. Tylko w tej sytuacji, ich ubóstwo „ułatwiało” im życie. W kilka godzin mogli zbudować swój szałas i rozłożyć w nim swój dobytek. Dopiero potem zaczynają martwić się o jedzenie. Niestety, z tym jest o wiele trudniej. Często głodują ci, którzy mają pracę, ale jeszcze częściej ci, którzy jej nie mają. Głodne dzieci ratują się najgorszym sposobem – kradzieżą. Te , które uciekną pożywieniem, podzielą się z rówieśnikami. Niestety, niektóre zostają złapane i ukarane. Policja zbije je okrutnie pałkami i zostawi na ulicy. Kapuściński wyraziście ukazuje nieczułość bogaczy na ludzkie cierpienie, na głód. W ich domach piecze się mięso, a niedaleko stamtąd jest prowincją , w której ludzie umierają z głodu. Ostatnio Kapuściński w wywiadzie dla radia PiK stwierdził, że ludzie wszędzie są tacy sami. Miał rację, ponieważ problem głodu i znieczulicy występuje nie tylko w Afryce. Również w krajach europejskich ludzie mieszkają w skrajnej nędzy i przymierają głodem. Często ludzie wyprowadzają się z dzielnic, w których mieszkają ludzie biedniejsi od nich. Brzydzą się ich zachowaniem, sposobem życia i warunkami w jakich żyją.

Ludzie biedni staracili szansę na awans społeczny już w młodości, kiedy nie nauczono ich czytać i pisać. W biednej Afryce tylko edukacja daje szansę na lepsze życie. Ale władze w Afryce wolą rządzić analfabetami, którzy nic nie wiedzą o lepszym życiu, o lepszym świecie, więc nie będą też próbować zmieniać swojej sytuacji. Powoli zaczyna się to zmieniać, ponieważ dzieci chcą się uczyć. Często zamiast prośby o chleb czy owoc, można usłyszeć prośbę o ołówek. Ołówek jest dla tych dzieci iskierką nadziei na lepszą przyszłość. Dzięki niemu mogą pójść do szkoły, mogą nauczyć się pisać i czytać, myśleć pozytywnie i z nadzieją o przyszłości. Niektórym ludziom udało się i zostali „kimś”. Jednak najsmutniejsze jest to że inteligencja z Czarnego Lądu mieszka w większości w Londynie, Paryżu, Rzymie. W ojczyźnie pozostają „ciemne masy” , wiecznie wyzyskiwani i biedni. Do ludzi nie docierają wiadomości o życiu zewnętrznym. Władze afrykański mówią im tylko to co chcą. Odcięcie od świata zewnętrznego staje się źródłem buntów i rewolucji. Rebelianci walczą z rzekomym „terrorem kolonialistów” aby odzyskać niepodległość. Na jednym z zebrań z ludem przywódcy Ghany mówili, że najpierw należy odzyskać wolność a reszta na pewno przyjdzie sama. Władcami wielu krajów Afryki są ludzie , którzy niegdyś walczyli w Europie o wolność tamtych krajów. Teraz stają w obronie swoich ojczyzn. Afryka wydaje się szczególnie pokrzywdzona przez Europę to właśnie tu już w XV wieku pojawili się pierwsi kolonialiści. Sprowadzili choroby, zakłócili odwieczne prawa. Jednak najgorszą rzeczą jakiej dokonali był masowy wywóz i handel niewolnikami. Właśnie to odcisnęło trwałe piętno w stosunkach europejsko-afrykańskich. Biały był zawsze synonimem wielkość i potęgi. Dopiero wydarzenia ostatniego wieku przyniosły wręcz fundamentalna przemianę. Druga wojna światowa była istotnym przełomem. Wtedy to Murzyni masowo werbowni są do armii brytyjskiej i francuskiej. Dopiero wtedy mit Białego pana pryska. Afrykanie stają się świadkami spektakularnych klęsk białego człowieka. Na własne oczy widzą klęskę Paryża , Londynu. Po powrocie do „domu” zakładają własne ruchy i partie, które chcą walczyć o niepodległość swoich krajów. Ci , którzy mieszkali w koloniach francuskich wysunęli postulat, według którego chcą stać się obywatelami Francji. Kolonie brytyjskie uważały, że cała Afryka powinna być niepodległa i zjednoczona. Ich hasło brzmiało : „Afryka dla Afrykanów !”. Na ich czele stanął Kwane Nkrumal, który na jednym z zebrań rzucił bojowe hasło : „Niepodległość teraz !”. Na efekty nie trzeba było długo czekać: pierwsza wyzwoliła się Ghana, a inne kraje poszły w ślad za nią. Lata siedemdziesiąte to szczególny okres w dziejach Afryki. To właśnie wtedy nastąpiło pewne „zachłyśnięcie” ideą niepodległości. Był to okres w którym każda grupa społeczna miała inny cel, dla którego warto było zdobyć niepodległość. Biedni chłopi chcieli chleba dla siebie i dla swoich rodzin, wykształceni posad i pieniędzy. Ich marzenia zdawały się urzeczywistniać. Bogaci, brytyjscy urzędnicy tracą swe posady i zajmują je wczoraj jeszcze ubodzy i poniżani. Dzisiaj są wybrańcami losu, mają wysokie pozycje i pełną kieszeń.

Kiedy rebelie i rewolucje zaczynają ogarniać większą część Afryki, Kapuściński ma coraz większe problemy z przemieszczaniem się. Afrykanie przestali wierzyć Biały, przestali się ich również bać. Kapuściński przekonywał, że to nie jego i Polaków że mieszkańcy Afryki żyją w takiej nędzy. Przekonywał ich, że jego kraj, również przez wiele lat był w niewoli. Jednak Afrykańczycy nie wierzyli mu . Uważali , że takie coś mogło tylko im się przydarzyć. Teraz to oni są górą.

Pomysłów na polepszenie sytuacji Afryki było wiele. Najlepsze przedstawiali ludzie doświadczeni i wykształceni. Uważali oni, że jedynym wyjściem jest zmiana polityków. Chcieli dać szansę nowemu pokoleniu. Ważne dla nich było też to, aby wszystkim ludziom zapewnić udział w życiu publicznym. Przejeżdzając przez granicę , można już poznać, czy kraj, do którego wjeżdżamy jest już wolny, czy trwa w nim jeszcze wojna. Zauważa się to po zachowaniu celników. Ci , którzy stoją na granicy wolnego kraju nie pytają o dokumenty, potrafią tylko narzekać na swoje zarobki. W drugim przypadku celnicy od razu biją przyjezdnych i starają się nikogo nie wpuszczać. Dzisiejsza Afryka jest już zupełnie inna. Murzyni są dumni że są obywatelami swojego państwa. Nie zwracają już uwagi na Białego, prawie zupełnie go ignorują. To oni są większością w swoim państwie – Biały to „tylko” przyjezdny.

Ryszard Kapuściński wspaniale przedstawił afrykańską rzeczywistość. Każdy może się poczuć jakby tam był. Zadziwiła mnie odwaga autora, który mimo panującego terroru dostawał się zawsze tam gdzie coś się działo. Kapuściński jest człowiekiem niebywale skoromnym. To własne dzięki owej skromności potrafił doskonale porozumieć się z Afrykanami. Dzięki temu że Kapuściński wręcz wtopił się w codzienne życie swoich rozmówców potrafił spojrzeć na pewne sprawy w bardzo szczególny sposób. Z jednej strony mówi jak Afrykańczyk , a z drugiej ja „zwykły” biały Europejczyk. Relacje Kapuścińskiego nacechowane są specyficzną naturalnością. Pisarz przedstawia sprawy tak jak widzi je każdy Afrykańczyk.

„Heban” należy rozpatrywać wyłącznie jako zbiór felitonów i reportaży. Spotkałem się już z opinią , że twórczość Kapuścińskiego rozczarowuje pewnym chaosem w kompozycji książki. Uwżam ,że właśnie to jest najmocniejszą stroną kiążek tego autora. To właśnie te drobne i skrupulatnie zapisane uwagi tworzą niezwykle bogaty obraz Afryki. Każda nowa książka Kapuścińskiego to obszerne kompedium wiedzy o danym obszarze i kulturze tam występującej. Większość książek tego autora to pięknie napisane podręczniki historii i socjologii. Lektura „Hebanu” sprawiła mi wiele przyjemności, a przy okazji tworzyła mi oczy na szczególne bogactwo jakie możemy spotkać na Czarnym Lądzie.

Autor: Sławek Lepak

Bibliografia

1. „Nowe Ksiazki” 1990 , Miesiecznik Krytyki Literackiej i Naukowej Nr 6/856
2. „Literatura Polska” Przewodnik Encyklopedyczny PWN
3. „Lektura Polska” Panstwowy Instytut Wydawniczy, Jan Tomkowski
4. „Tego nie dowiecie sie w szkole” Wojciech Wisniewski, Nasza Ksiagarnia
5. „Leksykon polskich pisarzy wspolczesnych” Piotr Ramcewicz

Od redakcji: Praca powstała w 2000 roku na zajęcia z języka polskiego w klasie licealnej

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*