Ryszard Kapuściński - pisarz, reporter, poeta.

Dlaczego zginął Karl von Spreti?

Wydanie I
Rok wydania: 1970
Nakład egzemplarzy: 10 000 egzemplarzy
Cena: 6 zł

Wstęp do książki.

Zdaję sobie sprawę, że reportaż ten zawiera strony szokujące, uważam, więc za konieczne powiedzieć, że każde jego zdanie jest oparte na dokumentach, a moje wrażenia osobiste stanowią tylko marginalną część całości.

Jest to reportaż o porwaniu i śmierci hrabiego Karla von Spreti, ambasadora NRF w Gwatemali.

Ale nie tylko o tym. Jest to również reportaż o zbrodni jako narzędziu panowania. A także o mechanizmach intensyfikacji terroru w kraju, w którym inne metody rządzenia i dominacji kolonialnej są już niemożliwe.

Z powodu zabójstwa hrabiego von Spreti Gwatemala stała się na kilka dni krajem głośnym. Wyjątkowa to była sytuacja. W rzeczywistości prawdziwi mordercy pracują w tym kraju po cichu, a lokalna propaganda dba o to, żeby żaden krzyk nie dotarł do uszu człowieka z Europy, z Afryki czy z samej Ameryki Łacińskiej.

Hiszpański socjolog Juan Maestre nazywa Gwatemalę,,Wietnamem Ameryki Środkowej”.

I to jest Wietnam, tyle że na mniejszą skalę. Poza tym to jest Wietnam, do którego Stany Zjednoczone nie chcą się przyznać, żeby nie stwarzać zaraźliwego i kłopotliwego przykładu narodu walczącego o wolność wewnątrz strefy panowania Waszyngtonu.Ale mechanizm i sens wojny domowej w Gwatemali są takie same jak w Indochinach.

Ofiarą tej wojny padł hrabia von Spreti. Ofiarą logiczną, daleko nie pierwszą i daleko nie ostatnią.

Obszerne fragmenty tego szkicu publicystycznego znalazły się w następnej książce Kapuścińskiego „Chrystus z karabinem na ramieniu” w rozdziale „Śmierć ambasadora”.

„Dlaczego zginął Karl von Spreti” to mała książeczka, którą napisałem w Meksyku na przełomie lat 60. i 70. W Ameryce Łacińskiej był to okres nasilenia walk partyzanckich. W 1967 roku ginie Che Guevara i jego oddział zostaje rozbity w Boliwii, ale w tym czasie w innych krajach istnieją jeszcze ruchy partyzanckie Między innymi w Wenezuelii, w Kolumbii, Ekwadorze oraz w Gwatemali. Jeden z oddziałów tej gwatemalskiej partyzantki zamordował ówczesnego ambasadora Niemieckiej Republiki Federalnej w stolicy Gwatemali i nadano temu ogromny rozgłos.

Jak to często bywa, w mediach przedstawiano sprawę bez próby zrozumienia o co właściwie w tym wydarzeniu chodzi. Ponieważ znałem Gwatemalę, mieszkałem w sąsiednim Meksyku, napisałem tekst, który był jakby polemiką z tą falą nonsensów i uproszczeń, które się rozlały w prasie światowej. Napisałem o Gwatemali, która była i jest jednym z najnieszczęśliwszych krajów Ameryki Środkowej i Ameryki Łacińskiej, krajów niekończących się dyktatur, niekończących mordów politycznych, niekończących zabójstw, niekończącej się makabry i biedy. Wyjaśniłem, w jakim kontekście dokonane zostało morderstwo ambasadora, który w tym czasie był w bardzo dobrych stosunkach z reżimem. Reżimem okrutnym i dyktatorskim. Potępiając sam fakt morderstwa, wyjaśniłem, w jakiej sytuacji do niego doszło. To jest w książka przeciwko bałamuceniu opinii światowej przez nas – dziennikarzy.

Ryszard Kapuściński

Fragmenty tekstu ukazały jako korespondencja Kapuścińskiego z Meksyku:
1970 Tygodnik Kulturalny nr 24 s.3-4 Dlaczego zginął Karl von Spreti. Fragment.
1970 Trybuna Ludu nr 143 s.2 Dlaczego zginął Karl von Spreti. Fragment.