Dlaczego zginął Karl von Spreti?

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Wydanie I
Rok wydania: 1970
Nakład egzemplarzy: 10 000 egzemplarzy
Cena: 6 zł

Wstęp do książki.

Zdaję sobie sprawę, że reportaż ten zawiera strony szokujące, uważam, więc za konieczne powiedzieć, że każde jego zdanie jest oparte na dokumentach, a moje wrażenia osobiste stanowią tylko marginalną część całości.

Jest to reportaż o porwaniu i śmierci hrabiego Karla von Spreti, ambasadora NRF w Gwatemali.

Ale nie tylko o tym. Jest to również reportaż o zbrodni jako narzędziu panowania. A także o mechanizmach intensyfikacji terroru w kraju, w którym inne metody rządzenia i dominacji kolonialnej są już niemożliwe.

Z powodu zabójstwa hrabiego von Spreti Gwatemala stała się na kilka dni krajem głośnym. Wyjątkowa to była sytuacja. W rzeczywistości prawdziwi mordercy pracują w tym kraju po cichu, a lokalna propaganda dba o to, żeby żaden krzyk nie dotarł do uszu człowieka z Europy, z Afryki czy z samej Ameryki Łacińskiej.

Hiszpański socjolog Juan Maestre nazywa Gwatemalę,,Wietnamem Ameryki Środkowej”.

I to jest Wietnam, tyle że na mniejszą skalę. Poza tym to jest Wietnam, do którego Stany Zjednoczone nie chcą się przyznać, żeby nie stwarzać zaraźliwego i kłopotliwego przykładu narodu walczącego o wolność wewnątrz strefy panowania Waszyngtonu.Ale mechanizm i sens wojny domowej w Gwatemali są takie same jak w Indochinach.

Ofiarą tej wojny padł hrabia von Spreti. Ofiarą logiczną, daleko nie pierwszą i daleko nie ostatnią.

Obszerne fragmenty tego szkicu publicystycznego znalazły się w następnej książce Kapuścińskiego „Chrystus z karabinem na ramieniu” w rozdziale „Śmierć ambasadora”.

„Dlaczego zginął Karl von Spreti” to mała książeczka, którą napisałem w Meksyku na przełomie lat 60. i 70. W Ameryce Łacińskiej był to okres nasilenia walk partyzanckich. W 1967 roku ginie Che Guevara i jego oddział zostaje rozbity w Boliwii, ale w tym czasie w innych krajach istnieją jeszcze ruchy partyzanckie Między innymi w Wenezuelii, w Kolumbii, Ekwadorze oraz w Gwatemali. Jeden z oddziałów tej gwatemalskiej partyzantki zamordował ówczesnego ambasadora Niemieckiej Republiki Federalnej w stolicy Gwatemali i nadano temu ogromny rozgłos.

Jak to często bywa, w mediach przedstawiano sprawę bez próby zrozumienia o co właściwie w tym wydarzeniu chodzi. Ponieważ znałem Gwatemalę, mieszkałem w sąsiednim Meksyku, napisałem tekst, który był jakby polemiką z tą falą nonsensów i uproszczeń, które się rozlały w prasie światowej. Napisałem o Gwatemali, która była i jest jednym z najnieszczęśliwszych krajów Ameryki Środkowej i Ameryki Łacińskiej, krajów niekończących się dyktatur, niekończących mordów politycznych, niekończących zabójstw, niekończącej się makabry i biedy. Wyjaśniłem, w jakim kontekście dokonane zostało morderstwo ambasadora, który w tym czasie był w bardzo dobrych stosunkach z reżimem. Reżimem okrutnym i dyktatorskim. Potępiając sam fakt morderstwa, wyjaśniłem, w jakiej sytuacji do niego doszło. To jest w książka przeciwko bałamuceniu opinii światowej przez nas – dziennikarzy.

Ryszard Kapuściński

Fragmenty tekstu ukazały jako korespondencja Kapuścińskiego z Meksyku:
1970 Tygodnik Kulturalny nr 24 s.3-4 Dlaczego zginął Karl von Spreti. Fragment.
1970 Trybuna Ludu nr 143 s.2 Dlaczego zginął Karl von Spreti. Fragment.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*